Turpizm

Ethel Granger (Kobieta klepsydra)
źródło: priggles.blogg.se

Czy piękno da się zdefiniować? Czy można je w jakiś sposób określić? Każdy człowiek ma własny pogląd na to, co piękne. W dawnych czasach często pojęcie piękna było zależne od statusu materialnego, religii bądź panujących trendów. Kobiety często z wielkim wysiłkiem starały się spełnić te oczekiwania. Niejednokrotnie musiały się wiele namęczyć w związku z brakiem kosmetyków. I tak większość z was zapewne wie o kąpielach w mleku, czy też sadzy zamiast kredki czy tuszu do rzęs. Nie o tym jednak będzie ten artykuł. Będzie o faktach, które w pewnym stopniu nas śmieszą, zadziwiają, a nawet budzą wstręt.

 

W Starożytnej Grecji ważną rolę stanowiły gęste i ciemne brwi. Kobiety, które nie były obficie nimi obdarzone doklejały sobie do brwi sierść myszy, bądź szczecinę świni odpowiednio spreparowaną i zafarbowaną na czarno.

Zupełnym przeciwieństwem jest epoka średniowiecza. Tam włosy były uważane za narzędzie szatana i jego siedzibę w człowieku. Trzeba było je golić, noszono zamiast nich peruki, kto jednak nie był na tyle odważny, aby ściąć musiał je dokładnie zakrywać chustami. Włoski z łuku brwiowego również były golone, bądź wyrywane, a następnie zastępowane rysunkiem brwi za pomocą sadzy.

Teraz bardziej "trujący" fakt. Krakowianki w czasach plagi żmij na tamtejszych terenach używały jadu tych zwierząt do powiększania ust i nadania im soczystego, czerwonego koloru. Sporządzano mieszaninę z jadu i innych substancji, i smarowano nim usta. Pewnie domyślacie się jak to działało. W wyniku kontaktu z jadem usta puchły i były mocno przekrwione.

Nie trzeba jednak daleko sięgać w wstecz, aby znaleźć jeszcze dziwniejsze rzeczy. Przykład, proszę bardzo: wycinanie żeber w celu uzyskania tzw. tali osy. Najwęższą talię, bo tylko 33 cm, dzięki takiej operacji osiągnęła Ethel Granger tzw. „kobieta klepsydra”. Oczywiście, gdyby ktoś chciał, takie operacje są przeprowadzane nawet do teraz.

Dzisiejsza chęć upodobnienia się do Pań z plakatów zaprowadziła pewną kobietę na skraj przepaści. Zafundowała sobie kurację z oleju roślinnego. Jednak nie jako maseczkę, kąpiele czy okłady, używała go w celu wypełnienia zmarszczek. Tak, tak wstrzykiwała go sobie sama w skórę. Choć początkowo, przynosiło to dobre efekty, kobieta nie przewidziała skutków ubocznych. Olej nie trzymał się w miejscu wstrzyknięcia. Po kilkunastu dawkach z pięknej kobiety zrobił się „potwór”. Zewsząd zwisały jej nieregularne wały tłuszczu nawet na twarzy. Uległa znacznej deformacji. Nie polecamy tej metody wykonywać w domu.

I tak przez wieki w pogoni za "pięknem" wyczynia się najróżniejsze rzeczy. A przecież piękne jest to co budzi w nas pozytywne emocje. Nie należy popadać w skrajności. Istnieje wiele metod niekoniecznie drogich, aby poczuć się piękniejszymi i poprawić sobie nastrój. Jeżeli będziemy się dobrze czuć z tym, jakimi jesteśmy inni też to zauważą, bo przecież "Piękno jest reakcją człowieka".