Tu nie będzie rewolucji?

FawkesNie wiem, czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, co się dzieje. Nie wiem, czy ktokolwiek zauważa tendencję rządu. Nie wiem, czy ktokolwiek widzi, dokąd nasz kraj zmierza. Nie wiem, czy to jakiś zły sen, z którego za chwilę się obudzę. Brzmi to dramatycznie, jednak obserwując komentarze i zachowanie Polaków, rzecz jest przerażająca. W chwili, gdy z państwa demokratycznego Polska staje się krajem totalitarnym; gdy cichaczem przepycha się ustawy mające na celu kontrolę przepływu informacji; gdy za zasłoną dymną polscy obywatele są okradani i oszukiwani przez własnych reprezentantów, ci sami obywatele kłócą się między sobą, a najlepszym sposobem zwrócenia na coś uwagi, jest powiedzenie ‘a nie mówiłem’.

 

Nie jestem ostatnim sprawiedliwym. Nie jestem jedynym, słusznym głosem narodu. Nie jestem nawet patriotą. Nie twierdzę, że moja racja prawdziwa i to właśnie ja ją mam. Nie taka jest moja rola. Co więc do mnie należy?
Od lat w Polsce toczy się walka między lewicą, prawicą i liberałami, jednakże nie na poziomie rządowym, a społecznym. Obywatele tego samego kraju potrafią się nienawidzić tylko dlatego, że mają inne preferencje polityczne. Przecież to tak jakbym nienawidził mężczyzn wolących blondynki, podczas gdy ja preferuję brunetki.
Oczywistym jest, że każdy chce, żeby w tym kraju żyło mu się dobrze. Partie polityczne wychodzą mu teoretycznie na przeciw swoim programem. Jednak wszystko to wygląda tak ładnie jedynie na papierze. W rzeczywistości partie polityczne reprezentują interesy własne, społeczeństwa używając jedynie jako narzędzia do osiągnięcia władzy, utrzymania jej, jako grupa rządząca; czy do wprowadzenia zamieszania, jako opozycja. Na tym kończy się rola obywateli, których interes jest sprawą drugorzędną, ponieważ i tak kogoś wybrać ponownie muszą. Nic odkrywczego? W takim razie czemu cyklicznie dzieje się to samo? W każdych kolejnych wyborach wybierani są ci sami ludzie, którzy zmieniają jedynie szyldy i mundurki.
Rola partii politycznych sprowadza się do tego, żeby stwarzać sztuczne podziały w społeczeństwie. Ma to na celu odwrócenie uwagi od tego, co się dzieje, kierując energię obywateli przeciwko sobie. Dlaczego? Ponieważ naród zjednoczony to siła nie do zatrzymania.
Nie tak dawno temu kolega z klasy, zapytał mnie jakie stanowisko prezentuje Wybiórcza, lewicowe, prawicowe, czy centrum? Wiem, że to nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie, ale pytam. Jakie to ma znaczenie? Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ktoś z góry kłamie. Prawicowcy mówią, że lewica kłamie; lewicowcy odwdzięczają się tym samym; centrum twierdzi, że tylko oni mówią prawdę. Dlatego tak trudno zaakceptować czyjś punkt widzenia.
Gdyby zadać sobie odrobinę trudu, lewicowiec znajdzie coś pozytywnego w prawicy, prawicowiec, w lewicy, liberałom też się coś trafi. Dzieje się tak dlatego, że mowa jest dokładnie o tym samym. Program wszystkich partii jest w zasadzie identyczny. Różnią się jedynie szczegóły. Ktoś powie, że diabeł tkwi w szczegółach. Oczywiście. Szczegóły tworzą całość. Jak najbardziej. Ale tak samo ważny jest duży obraz. Jest takie fajne powiedzenie, ‘nie widzę lasu, bo mi drzewa zasłaniają’. Jest ono bardzo adekwatne w tej sytuacji.
Do czego zmierzam. Obecny rząd Rzeczpospolitej Polskiej sprzeciwia się głosowi narodu. Ignoruje rządania obywateli, którzy go wybrali, reprezentując interesy własne. Opozycja też nie jest dobrą opcją. Jeśli spojrzymy na to, którzy europosłowie głosowali za przyjęciem umowy ACTA, tak o to się sprawa w tej chwili najmocniej rozchodzi, posłowie najliczniejszej partii opozycyjnej opowiedzieli się za jej przyjęciem. Czy Ruch Palikota to dobre wyjście? Myślę, że to czy zalegalizować marihuanę, albo usunąć krzyż z sali sejmowej to mniejszy problem.
Nie ma dobrej alternatywy. Właściwie jest jedna, ale do tego potrzeba bardzo dużej energii. Energii, która jest rozproszona, zagubiona. W ostatnim głosowaniu nie wzięło udziału 51% polaków. Pozostałe 49% pozostaje skłócone ze sobą. Energii nie ma więc skąd wziąć. Do tego dochodzi jedna ważna rzecz. Po wyborach ludzie zapominają o tym, że to nie oni są dla rządu, tylko rząd dla nich. To nie rząd podejmuje decyzje, tylko oni. To nie rząd jest szefem, tylko obywatele. Kiedy pracownik nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, okłamuje szefa, wykorzystuje pokładaną w nim nadzieję, działa na szkodę, szef ma prawo takiego pracownika zwolnić.
ACTA to po prawdzie jedynie szczyt góry lodowej.
Jaka jest więc moja rola? Właśnie taka.
Ktoś może powiedzieć, że bredzę. Ktoś inny, że to przecież jest jasne, o tym wszyscy wiedzą. Skoro tak, czemu dzieje się to, co obserwujemy?
Jeżeli ktokolwiek zastanowi się przez chwilę nad tym, co się dzieje, to już dobrze. Nie każę akceptować mojego punktu widzenia, zupełnie nie o to mi chodzi. Właściwie każdy może go zakwestionować. Ale przy tym niech zakwestionuje wszystko.

 

Marek 'Days' Wilkowski