Mrożek na XXI wiek

Mrożek na miarę XXI wiekuPod powyższym tytułem zorganizowano festiwal literacki poświęcony autorowi „Tanga”. Odbywał się on w Warszawie i Krakowie. Powody zasadnicze były dwa: jubileusz 80lecia urodzin Mistrza oraz wydanie I tomu jego „Dziennika”, już można powiedzieć: bestselleru wydawniczego tegorocznej jesieni literackiej w naszym kraju. Dane mi było uczestniczyć w kulminacyjnym dniu krakowskim tego festiwalu (26.09).

 

23 i 24 września odbywała się warszawska część tego projektu. Było w stolicy czytanie fragmentów tekstów Jubilata, prezentacja sztuk teatralnych opartych o Jego twórczość, otwarcie wystawy prezentującej różne światowe wydania dzieł Pisarza. Sławomir Mrożek został także odznaczony Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis przez ministra Bogdana Zdrojewskiego.

25 września festiwal przeniósł się pod Wawel. Tego dnia w krakowskiej PWST znani aktorzy (Lidia Duda, Edward Dobrzański, Aleksander Fabisiak, Jacek Romanowski i Jerzy Stuhr) w obecności Mistrza odczytali Jelenia, jego odnalezioną jednoaktówkę. Kulminacja całego projektu opatrzonego tytułową nazwą odbyła się dzień później na krakowskim rynku. Występowały krakowskie kabarety: Kwartet Okazjonalny i Kabaret pod Wyrwigroszem (z kretyńskim i przaśnym przedstawieniem, nie pasującym nijak do charakteru całej imprezy i innych jej punktów) oraz artyści Piwnicy pod Baranami. Zawodowi tancerze prowadzili ze sceny szkołę tańca tanga.

We wczesnych godzinach przedpołudniowych Sławomir Mrożek, wraz z żoną Susaną, białą dorożką przyjechał do licznie zebranych. Prezydent Jacek Majchrowski powitał Gościa z należytymi honorami i wręczył Mu klucze do miasta. I na co to przyszło. Całe życie szydził pan z takich rzeczy, a teraz posadziliśmy pana na tronie - mówił prowadzący imprezę Rafał Jędrzejczyk, gdy Jubilat zajął już honorowe miejsce na scenie. Autor, znany z niechęci do wszelkiego rodzaju oficjałek i publicznych wystąpień, zrobił też wyjątek dla Krakowa i zebranych: powiedział wszystkim Dzień dobry.

TangoNastępnie przy dźwiękach słynnego La cumparsita krakowianie i inni zebrani (z różnych stron Polski, jak też z zagranicy – co dało się słyszeć dobrze w tłumie) odtańczyli Autorowi tango. Na scenie uczynili to Andrzej Kozak i Juliusz Chrząstowski, aktorzy Starego Teatru, którzy wcielili się w Edka i Eugeniusza z ostatniej sceny "Tanga". Przypaść to musiało do gustu p. Sławomirowi, bo cień zadowolenia pojawił się na jego twarzy podczas ich tańca, a po fakcie nagrodził ten taneczny tandem dużymi brawami.

***

Po scenicznych występach impreza przeniosła się do Empiku. Tutaj Autor podpisywał swój Dziennik. Ludzi chętnych zdobyć podpis było mrowie – kolejka „fanów” Mrożka sięgała aż pod Sukiennice. I ja się w niej ustawiłem. Celu jednak nie osiągnąłem, zbyt wielu było przede mną. Obrazowo wyglądało to tak, że ustawiłem się w kolejce na wysokości wejścia głównego do Empiku – za mną gruby wianuszek ludzi ciągnął się jeszcze właśnie pod Sukiennice. Mrożek książki podpisywał w foyer na II piętrze salonu. Przez 2,5 godziny zdołałem w kolejce pokonać odległość właśnie od wejścia głównego do półpiętra pierwszego piętra (jakieś 12 metrów). Wtedy nadeszła wiadomość z góry, że Mistrz już jest wyczerpany, niestety musi przestać i zakończył podpisywanie swych książek. No spoko, trudno - pomyślałem. Masz Mrożku już swoje osiem krzyżyków na karku, cztery wyczerpujące dni za sobą, może Cię jeszcze gdzieś kiedyś utrafię i wtedy podpiszesz mi „Uwagi osobiste”. Zebrani dookoła mnie byli mniej wyrozumiali. Szmer niezadowolenia uniósł się nad tłumkiem „wyznawców” Pana Sławomira. Osoby, które kilka godzin temu wiwatowały jeszcze na cześć autora Wesela w Atomicach na krakowskim rynku, sto lat Mu śpiewały i cieszył się samą Jego obecnością – teraz zmarsowieli i spochmurnieli jak pochmurne było niebo całej tej deszczowej niedzieli. Trochę komentarzy, które wyłapałem przeciskając się do wyjścia z Empiku:

- Nie no, jaja sobie ten Mrożek robi: jak tak można? Człowiek stoi i czeka ... Brak kultury u tego Mrożka. Chodź Andrzej, jedziemy coś zjeść do Galerii.
- Z pod Kielc przyjechałam – stoję dwie godziny a on taki numer wycina? Zmęczony? Czym zmęczony? Podpisywaniem zmęczony? Niepoważny z niego człowiek.
- To nie mógł wcześniej zacząć podpisywać albo szybciej podpisywać? Spóźnił się na rynek to chyba mógł dłużej tu podpisywać, nie?
- To po co ja kupiłem ten Dziennik, jak on mi go nie podpisze? Po co mi on teraz? Do dupy z tym.

... i tym podobne głosy wyłapywałem, opuszczając z wolna salon. Nie przesadzam, nie ubarwiam, nie koloryzuję – naprawdę. W międzyczasie jeszcze, w kolejce, doszło do szarpaniny dwóch panów. Bo jeden robił jakieś zdjęcia do fotoreportażu, a drugi nie życzył sobie, by go łapać w kadr (poirytowany był znikomym przesuwaniem się kolejki, głośno dawał temu wyraz). Interweniować musiała – na szczęście tylko werbalnie – ochrona salonu. Ktoś się z kimś pokłócił sążniście o miejsce w kolejce: bo wyszedł do toalety a po powrocie ludzie stojący z tyłu obszczekali go, że się wpycha i kombinuje... Ktoś pomylił Mrożka z Brożkiem (Pawłem, piłkarzem Wisły) dziwiąc się jednocześnie, że po pierwsze: on młody jeszcze piłkarz a już jakiś dziennik wydaje, a po drugie – to Wisła przecież dziś mecz ligowy gra a on tu, w Empiku książkę podpisuje? Tak to mniej więcej było. Jak z Mrożka momentami. Tak sobie myślałem wtenczas – że też Pan tam musi siedzieć u góry i podpisywać te książki, przyjmować ochy i achy i kolejne wiązanki kwiatów; że nie może Pan zstąpić jako Niewidzialny do tej kolejki, poplątać się między swymi „fanami” i posłuchać o czym lud rozprawia i co o Panu sądzić zdolny?

„Odetchnąłem z ulgą. Zaraza nas nie zmoże, nasz lud jest z gruntu zdrowy” - kto i wie, czy nie te słowa, z „Uwag osobistych” zaczerpnięte, były by puentą Pańskiego osądu?
A tymczasem: i Panu zdrowia dużo, i Panu.

Tekst: SŁ
Foto: Bogdan Skrzekut

Sławomir Mrożek opuszczając Kraków dla Nicei, mówił, że robi to z powodów zdrowotnych. Czy aby na pewno? Jak myślisz? (skomentuj)

Nobel dla Mrożka – co ty na to? (skomentuj)

 


Zobacz więcej zdjęć: