Poeta ma pióro i stół, i szklankę, i półkę z książkami

PióroCzym jest poezja?
Ktoś powiedział, że to uintelektualnienie języka.
Język może zaistnieć jako materia twórcza tylko wtedy, gdy umie się nim operować na poziomie poprawności. Najpierw gramatyka, potem poetyka.
Wielu to pomija lub po prostu nie wie, że nie umie.

 

Moje liceum posiadało (lata 60- te!) trzy motocykle i rower. Sprzęt służył kursom nauki jazdy organizowanym dla uczniów, a przede wszystkim, "w ramach parytetów", uczennic. Przez jakiś czas byliśmy z kolegą szefami wyszkolenia. Był wymóg, by kursantka zanim dosiędzie koni mechanicznych, wykazała umiejętność trzymania równowagi na rowerze, ale większość podchodziła do procedury jak do prokreacji i... bywało, że gwałtownie malał rozległy plac zawłaszczony przez dzikie porywy, kaskaderskie wiraże, piruety i wzloty – te już na ogół mniej udane. Ale na pewno było to twórcze, a czasem niepowtarzalne. Z refleksją - Daj babie placek, a ona jeszcze wyżej siędzie!

To ostatnie rzucone zostało jako przykład parafrazy, czyli przeróbki językowej - tu akurat żartobliwej - utartego zwrotu (przysłowia) a właściwie dwóch. Naśladownictwo stylu językowego zdecydowanie wyśmiewne to parodia, której przeciwieństwem jest pastisz - świadome i otwarte upodobnienie wyrażania się do stylu uznanego za wartościowy i wzorcowy. Można więc pisać "Mickiewiczem", "Masłowską" lub, najczęściej niestety, "Konopnicką". Bywa często, że owi stylizatorzy - powielatorzy w ogóle nie wiedzą, że powielają. A tak się umówiono, że lepsze jest to, co własne. Mówiąc "Gombrowiczem" nawet nie "swojskie", ale "swoje". Kłopot w tym, że dla określenia poetyckiego "ja", czyli żeby się odróżnić od innych, trzeba wiedzieć, jacy ci inni są. I tu już potrzeba żmudnie ciułanej prozaicznej i prostackiej wiedzy.

Zawsze są dwa wyjścia...

Owe głuche pomruki wewnątrz organizmu zawsze mogą okazać się budzonymi gromami od serca, jeśli ma się jeszcze poczucie misji, w ostateczności trochę napoju wysoko umuzykalniającego, to jakoś będzie. Wizje nastąpią...

Ewentualność nr 2. Wielu, a bardziej może : wiele od dziecka marzy o karierze artystycznej - w muzyce, aktorstwie, sztukach plastycznych i chcą to studiować. Trochę inni (inne) uważają edukację za autoterapię i idą na psychologię lub polonistykę jak po poradę. O ile tych pierwszych łaskawy los na ogół odrzuca na wstępie, to ci drudzy zwykle się dostają.
I na to nieszczęście nie ma już ratunku.

Co najwyżej skutki autoterapii można trochę złagodzić autoparodią.

Exemplum :
Ks. Biskup Krasicki:

Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe,
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
Dla ciebie pęta, więzy nie zelżywe...

I w "Antymonachomachii" ten sam autor:

Wdzięczna miłości kochanej szklenice.
Czuje cię każdy i słaby, i zdrowy
Dla ciebie miłe są ciemne piwnice,
Dla ciebie znośna duszność i ból głowy.

Tekst nowy, ale coś i jakoś podobny. Celowo.
Jeśli w/w przykład znany jak "oczywista oczywistość"; cóż, czuję się jak Ksiądz w "Weselu", który Pannę Młodą przestrzega (po ślubie!) przed niestosownością stosunków przedmałżeńskich.

W kolejności będzie, jeśli w ogóle będzie, o słowach - kluczach i mapach skojarzeń. Oraz innych równie zajmujących młodych twórców rzeczach.

ZbS