Kung Fu Panda

Kung Fu Panda - plakat
Źródło: FilmWeb.pl

Sequele mają to do siebie, że rzadko są w stanie dorównać pierwowzorowi. Zazwyczaj chodzi o to, żeby wyciągnąć więcej kasy ze znanego i lubianego tytułu. Właśnie z takim nastawieniem podszedłem do premiery 'Kung Fu Panda 2'. Szczególnie, że w tytule jest '3D', które jednak czasem umieszczane jest nieco na wyrost. Niemniej chciałem obejrzeć przygody sympatycznego Po. Obejrzałem i nie zawiodłem się.

 

Możemy więc ponownie zobaczyć Potężną Piątkę, czyli Mistrza Tygrysicę, Mistrza Żurawia, Mistrza Modliszkę, Mistrza Żmiję i Mistrza Małpę, jest także Mistrz Shifu - nauczyciel i oczywiście Po, który nadal ma ogromne problemy z kondycją i utrzymaniem linii, co jednak nie przeszkadza mu gromić bandytów w iście porażającym stylu.
Fabuła jest przewidywalna, jednak nie jest to wielki problem, ponieważ całość jest bardzo dobrze poprowadzona. Nie będę rozwodził się nad szczegółami, zachęcam, żeby samemu zapoznać się z historią Po. Ważniejsze jest według mnie przesłanie, które niesie ze sobą opowieść.
Mamy więc pawia, który zwie się Lord Shen. Za młodu Wróżbitka przepowiedziała, że zostanie pokonany przez wojownika odzianego w biel i czerń. Co więc zrobił paw? Zabił wszystkie pandy w królestwie, żeby nie dopuścić do spełnienia się przepowiedni. Przerażeni postępowaniem księcia rodzice, wygnali go. On zaś, zupełnie nie poczuwając się do jakiejkolwiek odpowiedzialności, obwiniał wszystkich dookoła. Poprzysiągł zemstę i dążył do niej, zaślepiony nienawiścią, przekonany, że nic mu nie zagraża.
Tu właśnie pojawił się Po, któremu dziwnym wydawało się, że jest synem gąsiora. Zaczął więc dociekać kim jest i skąd się wziął. Dręczony pytaniami i przebłyskami wspomnień miał ogromne problemy z odnalezieniem siebie, w czym niezbyt pomagał mu Lord Shen. Koniec końców doszło do konfrontacji, ale tylko jeden z bohaterów osiągnął równowagę.
Film świetnie ukazuje to, że czasem chcąc czemuś zapobiec, doprowadzamy do spełnienia się obaw. Mało tego, zaślepieni własną, dla nas jedyną słuszną wizją, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że popełniamy błąd, zaś każdą sugestię, że coś jest nie tak, że może warto przemyśleć własne postępowanie, traktujemy jako atak na wolność i niezależność.
Z drugiej strony Po, szukając prawdy, w końcu odnalazł spokój i równowagę.
Podsumowując, zamiast odgrzewanych klusek, DreamWorks zaserwowało nam świetne orientalne danie, przyprawione Zen.

 

Marek 'Days' Wilkowski