Sfora powróciła - Kac Vegas 2

Plakat Kac Vegas 2 - źródło WP.pl
Źródło - WP.pl

Moda na kontynuacje trwa nadal. Tym razem na celowniku znalazł się Kac Vegas. Znani z części pierwszej bohaterowie tym razem udali się do Tajlandii, gdzie Stu, miał wziąć ślub z Lauren. Nauczony przygodą z Vegas, swój wieczór kawalerski postanowił ograniczyć do minimum. Kiedy w końcu cztery wilki ze sfory i Teddy, brat narzeczonej Stu, spotkali się przy piwie na ognisku w Tajlandii, wszystko wydawało się w porządku. Aż do chwili, gdy obudzili się dnia następnego w dziwnym hotelu, bez brata Lauren i Douga, którego wieczór kawalerski w pierwszej odsłonie był zapalnikiem ciągu niesamowitych zdarzeń. Zamiast niego pojawił się Pan Chow i małpka - w kamizelce The rolling Stones i bojówkach.

 

O ile film jest dość przewidywalny, ponieważ ponownie opowiada o wpadce na wieczorze kawalerskim, o tyle wydarzenia, które na nim zaszły, już nie. Trzeba przyznać, że scenarzyści poszli jeszcze dalej, jeśli chodzi o pomysły. Na ekranie możemy więc zobaczyć porwanie; spotkanie z policją; przygodę z prostytutką; wyskakującego znienacka, małego Azjatę; zamieszki; dilerów narkotyków; mnichów; pościg ulicami Bangkoku; czy wreszcie Mike’a Tysona. Pojawiło się wiele elementów znanych z części pierwszej, jednak podane w dość świeży sposób, a także kilka nowych. Jednak pomimo wielu podobieństw, część druga istnieje niejako niezależnie od pierwszej, można więc bez obaw ją obejrzeć, nie widziawszy pierwszej odsłony. Mało tego, wrażenia będą lepsze, ponieważ nic nie przygotowuje widza na to, co dzieje się na ekranie.

Od strony aktorskiej nie mam nic do zarzucenia. Bohaterowie zostali świetnie wykreowani. Scena, w której Stu panikuje, to po prostu rewelacja. Z kolei absurdalność Alana poszła jeszcze dalej.

Podobnie jak w części poprzedniej, tu także muzyka świetnie pasuje do filmu. Trzyma klimat i wpasowuje się w akcję i scenerię.

Co prawda początkowo trochę męczyło mnie oglądanie, ponieważ czekałem, aż zaczną dziać się te dziwne rzeczy, ale później wszystko zostało mi wynagrodzone.

Na końcu filmu, po raz kolejny, możemy prześledzić przebieg wieczoru, utrwalony aparatem Teddy’ego. Przyznam, że zdjęcia są niesamowite.

Mam w sumie tylko jedną uwagę, ale to już do tłumaczenia. Czemu ten film w Polsce wyświetlany jest pod tytułem Kac Vegas 2, skoro akcja dzieje się w Bangkoku?

Marek 'Days' Wilkowski