Śniadanie u Tiffany'ego

Źródło: FilmWeb
Źródło: FilmWeb

Kilkanaście lat temu skończyła się II wojna światowa. W wyniku rewolucji przemysłowej nastąpiły gwałtowne migracje ludności ze wsi do miast. Ameryka lat 60. XX w., Nowy Jork. Holly Golightly jest typową przedstawicielką tej właśnie społeczności. Ucieka z rodzinnych stron, pragnąc ziścić swe marzenia. W jej mieszkaniu brakuje mebli, ma kota bez imienia, a wszystko dlatego, że, jak twierdzi, nie czuje się tam jak u siebie. Najwspanialszym miejscem na świecie na „wściekłą chandrę” jest dla niej sklep jubilerski Tiffany’ego. Obraca się w towarzystwie bogatych mężczyzn, nazywanych przez nią „szczurami”, a w wyjątkowych okolicznościach „super szczurami”, którzy zawsze dają jej 50 dolarów „na toaletę”.

 

Paul Varjak sam o sobie mówi, ze jest „tak jakby pisarzem”. Ustatkował się w nietypowy, acz dość wygodny sposób. Pewna bardzo dobrze sytuowana, starsza od niego mężatka odnalazła w nim miłość swojego życia, a przynajmniej wspaniałego kochanka. Od tej pory pieniędzy nigdy mu nie brakowało, gdyż starsza pani spełniała wszystkie jego zachcianki. Pewnego dnia wprowadza się do tej samej kamienicy, w której mieszka Holly...

Śniadanie u Tiffany’ego to wspaniały obraz Nowego Jorku tamtych czasów. Pokazuje ludzi, którzy wierzyli, że od tej pory będą żyć inaczej, po królewsku. Jednak rzeczywistość wcale nie przedstawiała się tak różowo. Jak wszędzie trzeba było ciężko pracować, aby mieć dobra sytuację materialną.

Początkowo to Marilyn Monroe zaproponowano wcielenie się w postać Holly Golightly, ale odradzono to gwieździe z obawy, że zagranie call-girl zniszczyłoby jej wizerunek. Ostatecznie w tej roli wystąpiła Audrey Hepburn. Co ciekawe, aktorka do samego końca uważała, że źle obsadzono ją w tym filmie, a jednak ta rola stała się jej najsłynniejszą. Jej nazwisko każdemu kojarzy się teraz z tym tytułem, a także wspaniałą, oscarową piosenką „Moon River”.

Źródło: FilmWeb
Źródło: FilmWeb

Film powstał na podstawie książki Trumana Capote’a i jest dość wiernym odwzorowaniem powieści. Jednak istnieją pewne zasadnicze różnice. Po pierwsze zupełnie zmieniono charakter Holly Golightly. W ekranizacji jest słodka i ma klasę, i do tego wizerunku rzeczywiście Audrey pasuje jak nikt inny. Natomiast w książce była ona bardziej dziwką. I, jak twierdzą niektórzy, do tego drugiego wizerunku idealnie nadawałaby się właśnie Monroe. Poza tym różne są też zakończenia, o tym jednak radzę przekonać się samodzielnie.

Adaptacja ta nadaję się zarówno dla dorosłych widzów jak i dla nieco młodszych. Wersja kinowa Śniadania… nie otrzymała w USA ograniczenia wiekowego.

Obraz Edwards’a nie należy do dzieł docenianych dopiero po śmierci twórców, ponieważ cieszył się natychmiastowym uznaniem i jest nadal popularny. Wszedł już na stałe do światowej kinematografii i nie wyobrażam sobie wielbiciela kina, który mógłby nie znać tej pozycji.

 

Maga