MASSEMORD – A Life-giving power of devastation

Jeśli wśród kibiców GKS-u są fani inteligentnego i ekspansywnego black metalu, śmiało mogą sparafrazować jedną z przyśpiewek klubowych: Katowice, Katowice – Massemord! A Life-giving power of devastation prezentuje się niczym górnicza jedenastka z Bukowej w najlepszych latach.

 

 

O ileż uboższa byłaby polska czarcia scena, gdyby nie Namtar, Nihil, Sars i reszta tych mizantropijnych ignorantów spod znaku Let The World Burn? Pytanie retoryczne. O wieleż. To oni u nas aktualnie – wespół może z Medico Peste, Mgłą i enigmatycznym Cultes Des Ghoules – wyznaczają stylistyczne standardy rogatej, bezkompromisowej sztuki.

 

Tak jakoś bez większego medialnego halo ujrzał światło dzienne A Life-giving. Zebrał już recenzje gdzie miał zebrać, generalnie – same pozytywne. I ja się skromnie do nich przychylam. Nowy Massemord ma jakość. Te dziewięć kawałków tworzących tą płytę – ma jakość.

Szybko-wolny The deity of ferocity, przecinany ostrymi jak brzytwa górnika riffami, z zaskakującą solówką na koniec, podaną na blaście. Chwilę dalej dla odmiany wolno sunący Towards divine anticlimax z niespotykanymi rozwiązaniami perkusyjnymi i wybuchowym, nuklearnym „power of devastation” zakończeniem. Chyba najciekawszy na płycie. Co w takim razie napisać o Trophy of wasted breath? Że „wygląda” jak zagubiony czarny łabędź z nihilistyczno-havocowej sesji Seagulls Insane …, opatulony w blackowy kubrak przez Namtara? Bardzo dużo tej płycie dają zwolnienia w poszczególnych kawałkach. Intrygują. Znamionują dużą inteligencję, szeroki horyzont i zmysł kompozytorski. W A horror to come mamy polskojęzyczny tekst. Łatwy do odkodowania dla nieznających mowy Szekspira, co rzadko bywa regułą w takich przypadkach. Wokale Namtara to też jest duża wartość dodana tego albumu.  Stylistycznie Massemord ze swoim nowym lp lokuje się gdzieś pomiędzy Dissection, późnym Watain i pewną szwedzką dywizją pancerną (jak ktoś tu pomyślał o Shabaton – ma w kufę!). I nie występuje pośród nich w roli pomagiera, ale pełnoprawnego gracza. Nie porównuję i nie oceniam tutaj katowiczan na tle szwedzkich ikon gatunku, ale te nazwy przychodzą mi na myśl jako wektory dla A Life-giving power of devastation.

Godny uznania, inteligentny, wciągający, black metalowy album.

By zakończyć również piłkarską frazą: Puchar Polski (wypełniony czarną polewką) winien natychmiast peregrynować z Łazienkowskiej do kwatery głównej Let The World Burn. Tam jego miejsce.

 

www.let-the-world-burn.org