IN A HOUSE OF BRICK – „... jest konkret!”

IahobO debiutanckiej płycie, striptizie fanki z nożem w ręku, koncertach, Kurcie Cobainie i stopach Komancza. O paru innych jeszcze, nie mniej frapujących kwestiach. Rozmawiamy z Krzysztofem „Borsookiem” Cedro, perkusistą trzyosobowej rock'n'rollowej bandyterki z Zabrza. In A House Of Brick, znaczy się.

 

Iahob

W 2007 roku pierwszą wersję płyty wyrzuciliście do kosza. Podkreślacie że nie byliście zadowoleni z efektu końcowego. A z czego konkretnie – stylistyki, brzmienia, konstrukcji utworów, czegoś innego? Ciekawa sprawa, bo oto zespół działający już kilka lat wchodzi do studia – angażując własny hajs, nadmieńmy – i nie patrzy na to by jak najszybciej wydać debiutancki pełny materiał i puścić go w świat, ale gdy zauważa, że coś nie żre, rezygnuje z planów wydawniczych. Dla mnie takie działanie jest swoistego rodzaju heroizmem, obarczonym też chyba mocnym autokrytycyzmem twórczym. Co się konkretnie wtedy wydarzyło?

Borsook: Złożyło się na to kilka rzeczy. Po pierwsze miksy poszły nie w tą stronę w jaką miały pójść. Materiał brzmiał zbyt metalowo, sterylnie i nie oddawał charakteru iahob, a bardzo nam na tym charakterze zależało. Po drugie, czuliśmy że numery, które pisane były na przestrzeni dość długiego okresu, odklejają się od siebie, więc nam ta płyta „nie działała” tak jak powinna. Nie chcieliśmy dać ludziom materiału z którego my sami nie byliśmy do końca zadowoleni, więc zrezygnowaliśmy z dalszych prac nad tą sesją. Wiedzieliśmy, że będzie się to wiązało ze sporą obsuwą terminu wydania naszego debiutu, ale wiedzieliśmy też, że ten krążek musi być dla nas wyjątkowy.

 

Rozsyłaliście Out of Hand po wytwórniach i nie było zainteresowanych, czy od razu ustaliliście, że wydajecie materiał sami? Trudno uwierzyć, że nie było chętnych – jeśli już nawet nie polskich, to jakichś zagranicznych wytwórni.

Tak naprawdę nie rozsyłaliśmy materiału w wiele miejsc. Obserwując rodzimą scenę da się zauważyć, że wytwórnie nie oferują zbyt wiele kapelom, a w jakimś stopniu pozbawiają je niezależności. My postanowiliśmy ogarnąć to sami. Nie mówię tu, że wytwórnie są do dupy. Na dziś dzień mamy w rękach krążek, który jest nasz i tylko od nas zależy co się z nim stanie. Być może kiedyś to się zmieni. Jedno drugiego nie wyklucza.

 

Minęło kilka miesięcy od premiery płyty. Jak oceniacie jej przyjęcie? Ja nie utrafiłem innych recenzji niż pozytywne, choć zdaje mi się że mimo wszystko nie została chyba dostrzeżona w takim stopniu na jaki zasługuje. Spodziewaliście się większego szumu czy z waszego punktu widzenia wszystko jest ok?

Na chwilę obecną faktycznie krążek zbiera same pochlebne recenzje ale mamy nadzieję, że Out of Hand zostanie zauważony jeszcze szerzej. Płyta jest dostępna od czterech miesięcy, więc stosunkowo krótko. Oczywiście fajnie byłoby grać ogromne koncerty, istnieć w rozgłośniach radiowych, TV, itd. Niestety, proza życia jest taka a nie inna i trzeba to przyjąć na klatę, bo inaczej to wszystko nie miałoby sensu. Cały czas pracujemy aby materiał dotarł do jak największego grona odbiorców. Za chwilę kręcimy wideo, gramy koncerty, jesienią będzie ich naprawdę sporo. Oprócz tego oczywiście staramy się istnieć w mediach, co w coraz większym stopniu się udaje, ale przed nami naprawdę sporo pracy. Do końca tego roku mamy zamiar cały czas promować Out of Hand. Oczywiście jeśli ktoś chce nam w tym pomóc będziemy wdzięczni!

Iahob

 

Z tymi realizatorami, którzy mieli mieć was dosyć to ściema lekka czy poważnie? Pytam, bo w sieci trafiłem na materiał, w którym relacjonując pobyt w studio wspominasz m.in. o nagim elemencie swojego organu „swobodnie spoczywającym na stole w realizatorce”, albo o tym, że rejestrując „Believe” - cytuję: „po raz pierwszy zdecydowaliśmy się nagrywać w ubraniach”. Hmmm, jakiś komentarz?

Myślę, że nasze poczucie humoru i spora dawka ekshibicjonizmu raczej pozytywnie wpływały na zacieśnienie stosunków na linii zespół – realizator (śmiech). Mówiąc „mieli nas dosyć” bardziej chodziło mi o to, że musimy mieć kontrolę nad wieloma sprawami, bywamy szczególantami;-), wiemy jak chcemy zabrzmieć, potrafimy zrezygnować z czegoś, co komuś wydaje się ok, a dla nas nie jest wystarczająco dobre, itd.

Nie wszystko co nagraliśmy podczas tej sesji ukazało się na płycie właśnie dlatego, że naszym zdaniem nie do końca pasowało do koncepcji tego albumu.

 

IAHOB a.d. 2007 a IAHOB 2013 mocno się różnią? Spoglądacie jeszcze wstecz czy wraz z Out of Hand zaczyna się zupełnie nowe, drugie życie kapeli?

Na pewno bardzo potrzebowaliśmy tej płyty, również dlatego aby móc zamknąć pewien etap. Brak krążka powodował, że nie mogliśmy się w stu procentach skoncentrować na tworzeniu nowego materiału. Grając koncerty czuliśmy niedosyt nie mogąc pochwalić się ludziom naszą płytą. Teraz mamy poczucie, że praca, którą robimy z kapelą nie idzie na marne. A czy się różnimy? Na pewno dojrzeliśmy, wiemy trochę więcej, mamy też więcej dystansu do pewnych spraw, ale jedno się nie zmienia, kochamy się tak samo i nie chodzi mi tu o powielanie jakiejś konkretnej pozycji w łóżku.

 

Debiut wydany własnym sumptem, nowa strona internetowa, ciekawy i fajny merch, koncerty. Nadal wszystko co dotyczy kapeli ogarniacie sami czy ktoś was wspiera, choćby np. manager?

Sami, przy sporej pomocy ludzi, którzy w nas wierzą.

 

Borsook, jeden z kawałków na płycie nosi tytuł Cobain's dead. Istotna dla was jest jego i Nirvany muzyczna spuścizna czy posługujecie się tutaj tylko jakąś kliszą bądź przenośnią, ilustrującą coś szerszego?

Pomysł  by nazwać numer Cobain’s dead urodził się podczas końcowych miksów w studio. Numer istniał długo jako utwór instrumentalny, później pojawił się tekst, opisujący osobę, która pogubiła się w życiu. Historia Kurta Cobaina to przykład, na który pozwoliliśmy sobie, ponieważ naszym zdaniem dobrze zilustrował tekst Kwieci, jednak dalecy jesteśmy od oceny kogokolwiek. Dla nas Cobain’s dead jest numerem o muzyce, jej sile i nadziei jaką potrafi nieść. A swoją drogą Nirwana to kawał dobrej muzy!

 

Out of Hand jest jeszcze letni co najmniej, a wy promujecie go aktualnie na koncertach – ale myślicie już o następcy czy to jeszcze przyszłość?

Na dzień dzisiejszy koncentrujemy się głównie na promocji Out of Hand. Mamy kilka świeżych numerów, cały czas rodzą się nowe pomysły. Jeśli będzie ich tyle, a przede wszystkim jeśli będziemy czuć, że są naprawdę dobre, wtedy wejdziemy do studio i nagramy materiał. Na pewno nie wydamy płyty tylko dlatego, że powinniśmy ją wydać. Często kapele mające presję czasu nagrywają płyty na szybko i niestety czasami to słychać. My przegięliśmy w drugą stronę (śmiech), mam jednak cichą nadzieję, że w przyszłym roku zaskoczymy wszystkich czymś nowym.

 

Mega oklepane pytanie, ale i tak się pokuszę: z kim najbardziej chcielibyście zagrać?

Chyba ze trzy lata temu byliśmy na koncercie umiłowanej przez nas grupy Helmet i myślę, że Helmet to zespół, z którym zagrać byłoby dla nas wielkim zaszczytem. Mimo, iż ich ostatnie produkcje nie urywają nam dupy to muzyka tego zespołu zawsze była i jest dla nas inspiracją.

 

Najbardziej absurdalna sytuacja koncertowa jaka się wam zdarzyła.

Było ich kilka (śmiech). Zdarzyło nam się grać koncert, przerwany przez striptiz przeuroczej blondynki z nożem w ręce. Polecam! Po czymś takim stopa z werblem się człowiekowi myli (śmiech). Chciałbym więc zaapelować w imieniu całego iahob! Prosimy wszystkie niewiasty przychodzące na nasze koncerty – rozbierajcie się jak najczęściej! Może być całkiem do naga, ale jeśli chcecie eksponować jedynie nagie piersi, też nie ma wiochy. Serio.

Z mniej przyjemnych sytuacji koncertowych: rozpoczynaliśmy kiedyś w nieistniejącym już chyba chorzowskim klubie Alergia numer Pro memoria i rozpoczynaliśmy go chyba z siedem czy osiem razy. Każdy grał co innego. Byliśmy wtedy młodzi, piękni i obsrani ze stresu. Wiele bym dał, żeby to zobaczyć z drugiej strony (śmiech).

 

Zakładam że muzyka to wasza pasja totalna. Oprócz niej są jakieś inne?

Pepe świetnie gotuje, Kwiecia chodzi po górach a ja mam szajbę na punkcie motorów (śmiech).

Nie, czekaj… Kwiecia lubi motory, Pepe chodzi po…

A nie wiem, nie pamiętam. :-)

 

„Fenomenologia różnych odłamów alternatywnej śląskiej sceny muzycznej”. Ktoś kiedyś powinien napisać sążniste opracowanie na ten temat, bo to już jest chyba jakaś socjologiczna sprawa. Co jest u was na tym Śląsku takiego, czego nie ma gdzie indziej, że powstaje tyle świetnych kapel z przeróżnych nurtów (hc, black metal, różnorodny rock alternatywny właśnie, nawet blues), a poszczególne gatunkowe odłamy sceny – czy nawet różnych scen – są mocno skonsolidowane i zintegrowane? Gdy się patrzy na to z zewnątrz, wygląda to tak, jakby na Śląsku istniała jedna „regionalna” undergroundowa marka i scena, na której każdy każdego wspiera, każdy każdego zna, szanuje, nikt z nikim nie rywalizuje, nie konkuruje, jest integracja. Jak wy to diagnozujecie, patrząc od „wewnątrz”?

Faktycznie w Śląsku jest coś wyjątkowego, bo rzeczywiście jest tu sporo świetnych bandów. Ale z czego to wynika? Diagnoza może być tylko jedna – kluski, rolady i modro kapusta!

 

Warto iść na koncert In A House Of Brick, bo ...

… jest spora szansa, że po tym wywiadzie można będzie zobaczyć tam kompletnie nagie kobiety!!! A przy okazji posłuchać ciekawej muzy zagranej przez trzech chłopa o owłosionych torsach i nienagannych manierach.

A tak poważnie zapraszamy wszystkich na nasze sztuki, jest konkret!

 

 

Ihob Ihob
Ihob

 

I na koniec podejmijmy kwestię zasadniczą: czyje kończyny jest nam dane oglądać na okładce Out of Hand?

To stopy naszego kumpla Komancza! Co ważne chłop tak potrafi na zawołanie. Nie ma tu żadnej ingerencji komputera. Pamiętam jak zamawiał w ten sposób taxi w Gdańsku (śmiech). Mistrz!

Po czasie muszę też stwierdzić z czystym sumieniem, że chirurgiczne usunięcie błony pławnej było u niego trafionym posunięciem. Może i ma słabszy czas przy kraulu, może faktycznie częściej się przewraca, ale za to spełnił marzenia o szafie pełnej japonek. Całusy!

 

Dzięki za rozmowę. Jeśli coś jeszcze chcesz dodać – śmiało.

Dzięki wielkie,

Przychodźcie na koncerty, wspierajcie zespoły, jedzcie warzywa;-)

Stopy wody pod kilem!

 

Pytał: SŁ

Fotografie: Archiwum IAHOB, Sławek Łużny

www.inahouseofbrick.pl

http://inahouseofbrick.8merch.com

 

O Out of Hand co nieco przeczytasz tutaj http://wybiorcza.com/index.php?option=com_content&view=article&id=156:in-a-house-of-brick-out-of-hand&catid=17:muzyka&Itemid=25