Tides From Nebula, Obscure Sphinx, Besides. Kraków, „Fabryka”, 05.04.2014r.

Fabryka„Chojdźże k...a zajarać, bo tu zaraz ogłuchnę” – rzekł jeden bardzokrótkowłosy, dobrze zbudowany smyk w pięknym biało-niebieskim komplecie dresowym do swojego podobne stylizowanego kamrata. Słowa te, mimochodem, dosięgły mnie i kolegę, gdy dwa wyraźnie zdegustowane klocki mijały nas, najprawdopodobniej opuszczając krakowską Fabrykę. Nie zauważyłem ich już potem w klubie. Cytowane zdanie naznaczyło cały tamten sobotni wieczór 5 kwietnia i było lejtmotywem kuluarowych pogaduch ze znajomymi. Zgoda, no może było trochę głośno, bo zagrały Besides, Obscure Sphinx i Tides From Nebula. Ale żeby zaraz głuchnąć? Bez przesady.

 

 

Ci pierwsi nagrali w ubiegłym roku pozytywnie oceniany i przyjęty album We Were So Wrong. Przez pół godziny tkali postrockowe pejzaże, ciepłe i melodyjne, dociążane co jakiś czas mocniejszymi riffami. Obscure Sphinx i ich zeszłoroczny Void Mother to najlepszy post metal nad Wisłą w tym momencie. Bardzo zmyślne aranże, okrutny momentami ciężar, no i wokalna czarodziejka w postaci Wielebnej. Szczytowali już na początku setu, gdy po instrumentalnym Velorio zapodali Waiting for the Bodies Down the River Floating (ugh!). Nikt w obliczu tego utworu nie ma prawa płakać, że nie grają już na żywo Nastiez. I zagrany na koniec kolos w postaci The Pressence of Goddess również zrobił duże wrażenie. A Tides From Nebula? Eternal Movement to materiał zdecydowanie ciekawszy niż ostatnie propozycje Caspian i God is An Astronaut razem wzięte. Absolutna lekkość wykonawcza i świetne przyjęcie publiki, które zaowocowało bisem, zakończonym – no kto by się spodziewał... – ich pierwszym „hitem” w postaci Tragedy of Joseph Merrick z Aury.

Dobry wieczór.

Poniżej trochę zdjęć:

(SŁ)


Zobacz więcej zdjęć: